Historia mojej sylwetki

W gimnazjum byłam bardzo szczupła. Nie pamiętam ile ważyłam, ale poniżej 50kg. Byłam niska, wyglądałam na młodszą niż byłam w rzeczywistości.

Dopiero w liceum pojawiła się u mnie kobieca sylwetka. Z perspektywy czasu uważam, że wyglądałam dobrze. Kobieco, szczupło, po prostu fajnie. Niestety miałam wtedy mocny trądzik-mój kompleks. Ale to oddzielna historia. Po skończeniu liceum wpadłam na głupi pomysł, żeby zacząć się odchudzać-mimo, że byłam szczupła.



Pod wpływem pewnej książki doszłam do wniosku, że chcę tego. Myślałam, że to jakieś osiągnięcie. Rozumiecie? Po prostu iluzja. Tak, schudłam. Z około 58 kilo na 52. Przy wzroście 165. Patrząc na zdjęcia... wyglądałam źle. Wiem, że niektóre osoby o moim wzroście i tej samej masie ciała wyglądają dobrze. Ale ja po tym odchudzaniu w mojej opinii wyglądałam po prostu źle. Schudłam za szybko. Na początku czułam się dobrze, ale po jakimś czasie straciłam okres ... na pół roku. Przestraszyłam się tego, nie wiedziałam co się dzieje z moim organizmem i zaczęłam jeść.

Oczywiście wystąpił u mnie efekt jojo i powoli doszłam do masy ciała 62 kilo. Ta masa wahała się, ale zazwyczaj 60-62 lub 63. Wyglądałam źle. Tak, niektóre dziewczyny wyglądają bardzo ładnie ważąc 60-63 kilo. Ale ja wyglądałam jak jakaś napuchnięta i miałam taką zaokrągloną twarz-po prostu nie pasowało to do mnie. Próbowałam ćwiczyć, ale jakoś nic z tego nie wychodziło. Żyłam w takim napięciu, często myślałam tylko o jedzeniu, kiedy coś zjem i to zaprzątało moje myśli. Często też czułam taką jakby pustkę, samotność, którą zajadałam. Mimo, że teoretycznie czułam się szczęśliwa, spełniona w życiu, robiłam to, co kocham, z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to nie było do końca normalne i to obsesyjne myślenie o jedzeniu w pewnym sensie jakoś powodowało, że nie potrafiłam schudnąć.

Myślę, że przyczyną przytycia i utrzymywania się zbyt wysokiej masy ciała był u mnie min. efekt jojo, a potem też inne aspekty, o których napiszę w oddzielnym poście. Ale poza tym tak za dużo nie przejmowałam się tą sylwetką, myślałam, że w sumie wyglądam kobieco. Rozumiecie? Jakby nie do końca widziałam sens zmiany, wydawało mi się, że jest ok. Jednak w pewnym momencie zaczęłam czuć się źle, zdałam sobie sprawę, że nie chcę tak wyglądać, że może lepiej byłoby schudnąć. Jednak zanim to się stało, minęły 3 lata.
Teraz w wieku 24 lat ważę 54 kilo, to moja idealna masa ciała, uważam, że tak wyglądam najlepiej. W następnym poście napiszę jak do tego doszłam.

Jak to wyglądało u Was?

Pozdrawiam kochani
Dziewczyna z Lasu ; )

Komentarze

  1. Ja też pod wpływem strasu zaczęłam mieć obsesję na punkcie jedzenia, a mianowicie słodyczy i w 3 miesiące przytylam 10 kg!!! Schudłam po kilku latach bez rygorystycznych diet i ćwiczeń . Po prostu zaakceptowalam swoje życie,znalazłam pracę , ktora mi odpowiada . Przed tymi 3 miesiącami w których tak się roztylam nigdy nie miałam problemów z wagą .

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też pod wpływem strasu zaczęłam mieć obsesję na punkcie jedzenia, a mianowicie słodyczy i w 3 miesiące przytylam 10 kg!!! Schudłam po kilku latach bez rygorystycznych diet i ćwiczeń . Po prostu zaakceptowalam swoje życie,znalazłam pracę , ktora mi odpowiada . Przed tymi 3 miesiącami w których tak się roztylam nigdy nie miałam problemów z wagą .

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety prawda jest taka, że czynniki psychologiczne mają większe znaczenie w przypadku tycia niż to, co dokładnie jemy... Cieszę się, że znowu jest ok. Pozdrawiam : )

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty